• Zmieniamy świat budując relacje
  • Dobre relacje
  • 1%

Najbliższe kursy Szkoły Trenerów

tsrtsntskbnws
Szkolenie
podstawowe
Szkolenie
zaawansowane
23-27.11.201711 - 16.01.2018
30.03 - 04.04.2017 - nabór zakończony11 - 16.08.2017
Szkolenie
podstawowe
Szkolenie
zaawansowane
ustalany po pozytywnej decycji o przyjęciu na szkolenie trenerskieustalany po pozytywnej decycji o przyjęciu na szkolenie trenerskie
Szkolenie
podstawowe
Szkolenie
zaawansowane
23 - 27.11.201711 - 16.01.2018
Szkolenie
podstawowe
Szkolenie
zaawansowane
ustalany po pozytywnej decycji o przyjęciu na szkolenie trenerskieustalany po pozytywnej decycji o przyjęciu na szkolenie trenerskie

Dobre relacje

Jak z konfliktu zrobić pożytek?

W jednych rodzinach konflikty zdarzają się często, dla innych są rzadkością. Dopóki jednak żyjemy i działamy razem, zawsze będą towarzyszyły nam większe lub mniejsze starcia. Konfliktów nie da się wyeliminować, ale można nauczyć się rozwiązywać je w taki sposób, żeby nikt nie czuł się przegrany.

Większość z nas akceptuje pewną dawkę konfliktu w swoim życiu jako normalną i potrafi sobie z nią radzić. Jest to o wiele łatwiejsze w rodzinach, w których codzienne, wspólne funkcjonowanie skutkuje niewielkimi sprzeczkami – zwłaszcza jeśli szybko się kończą. Niestety, zdarzają się również poważniejsze konflikty – kłótnie, prowadzące do rozgoryczenia i wzrostu napięcia w relacjach między członkami rodziny. Często są to wręcz awantury. Jeśli wybuchają wciąż na nowo to sprawiają, że życie z bliskimi staje się nie do zniesienia.

Potrzeby kontra rozwiązania

Większość konfliktów między rodzicami, a dziećmi wynika z dążenia obu stron do zaspokojenia swoich potrzeb. Problem pojawia się, gdy nie rozważamy pragnień drugiej osoby i forsujemy na siłę swoje rozwiązanie. Przykładowo, Janek i jego mama mają podobne potrzeby – przyjaźni, rozwoju, zabawy. Jednak, gdy chłopiec zaprasza do salonu kolegów i zaczyna grać z nimi w piłkę, z pewnością nie uniknie konfliktu z mamą. Podobny efekt przyniesie niżej opisana sytuacja:

Ojciec: Synu, masz w ręku moje narzędzia?
Maciek (nastoletni syn): Są mi potrzebne, bo chcę z Jackiem naprawić rower.
Ojciec: Czekaj no! Potrzebuję tych narzędzi w tej chwili, zaplanowałem na dzisiaj pracę w ogrodzie. Nie możesz mi ich zabrać.
Maciek: Mnie też są potrzebne, muszę wziąć je dzisiaj.
Ojciec: Przykro mi, ale za późno mi o tym powiedziałeś.
Maciek: Proszę Cię! Ja muszę mieć te narzędzia.
Ojciec: Nic z tego. Za pół godziny idę zrobić, to co sobie zaplanowałem. Poproś kolegę, niech on załatwi narzędzia.
Maciek: Ale on nie ma jak…
Ojciec: No to trudno.
Maciek: Dobra, nieważne… wszystko mi jedno.

(Ojciec bierze narzędzia, a syn dąsa się w pokoju).

Gdyby ojciec wiedział, że syn chce naprawić rower, by pomóc koledze i zrobić dzięki temu coś dobrego, byłoby mu łatwiej zrozumieć sytuację. Z kolei Maciek prędzej zaakceptowałby odmowę, gdyby usłyszał, że zapracowany tata tylko tego dnia dysponuje czasem i bardzo zależy mu na dotrzymaniu słowa, danego mamie. Zamiast tego, obydwoje zakomunikowali, przyjęte z góry, rozwiązania: „Potrzebuję dzisiaj narzędzi”. Otwarta rozmowa, pomogłaby znaleźć wyjście z sytuacji, które zaspokajałoby potrzeby obydwu stron.

Wygrana kontra przegrana

To, w jaki sposób rodzice rozwiązują problemy i konflikty jest efektem tego, czego nauczyli się w relacjach z własnymi rodzicami, nauczycielami, przyjaciółmi i współpracownikami. Wszyscy postępują najlepiej jak potrafią, wykorzystując przy tym znane sobie sposoby. Wielu rodziców boi się utraty kontroli nad swoimi dziećmi (Maciek zabiera narzędzia). Są też tacy, którzy obawiają się nadmiernej dominacji i pogorszenia relacji ze swoją pociechą (Maciek się obraża i nie chce rozmawiać). Zarówno jeden, jak i drugi rodzaj strachu wynika z myślenia „albo wygram, albo przegram”.

Rezultatem tego myślenia są dwie najczęściej spotykane metody rozwiązywania konfliktów. W pierwszej-rodzic wygrywa, w drugiej z kolei wygrywa dziecko. W rezultacie oboje przegrywają. Wiele rodzin niezadowolonych z tego rozwiązania, kieruje się w stronę kompromisu, który też okazuje się nie być doskonałym. Kiedy ani rodzic, ani dziecko nie przegrywa, żadne z nich również nie wygrywa. Zazwyczaj wiąże się to ze swoistym handlem rozwiązaniami – „kupowaniem i sprzedawaniem”, zapomina się jednak o potrzebach. Na koniec zostaje uczucie niepewności ile się zyskało, a ile straciło.

Zadowolenie kontra zadowolenie

Jest też inna metoda, tzw. metoda bez przegranych. Podstawową różnicę stanowi nastawienie „ja wygrywam i ty wygrywasz”. Niezwykle ważne są też potrzeby – stawia się je na pierwszym miejscu. Najpierw precyzujemy potrzeby rodzica i dziecka, a dopiero później szukamy rozwiązania.

Metoda bez przegranych opiera się na przekonaniu, że zarówno dzieci, jak i rodzice mają prawo, by ich potrzeby zostały zaspokojone. Obydwie strony mogą wygrać, żadna nie musi przegrać. Sposobem na to jest proste założenie: rodzic i dziecko potrzebują zaangażować się we wspólne poszukiwanie takiego wyjścia z sytuacji, które równocześnie będzie zaspokojeniem ich potrzeb, rozwiąże konflikt i nie naruszy ich relacji. Większość sytuacji konfliktowych można wręcz przekształcić w doświadczenia konstruktywne dla życia rodziny. Mogą one być okazją dla dzieci i rodziców, do lepszego poznania siebie nawzajem .

Ojciec: Synu, masz w ręku moje narzędzia?
Maciek (nastoletni syn): Są mi potrzebne, bo chcę z Jackiem naprawić rower.
Ojciec: Czekaj no! Potrzebuję tych narzędzi w tej chwili, zaplanowałem na dzisiaj pracę w ogrodzie. Nie możesz mi ich zabrać.
Maciek: Mnie też są potrzebne, muszę wziąć je dzisiaj.
Ojciec: No to mamy kłopot. Zależy mi na tym, aby dotrzymać słowa mamie, ponieważ
obiecałem jej, że dzisiaj wykonam zaległe prace w ogrodzie, no i chciałbym wykorzystać swój wolny czas teraz, bo wieczorem oglądam mecz. Wygląda na to, synu, że obiecałeś Jackowi pomoc w tym samym czasie.
Maciek: No tak tato. Proszę Cię! Ja muszę mieć te narzędzia.
Ojciec: Wydaje się, że bardzo Ci zależy na tym, aby dotrzymać słowa.
Maciek: Tak, wiesz, Jacek mi zawsze pomaga, jak go o coś proszę. Co ja mu teraz powiem, on tak liczy na moją pomoc. Wiesz on mieszka tylko z mamą i nie ma takich odpowiednich narzędzi do roweru.
Ojciec: Z jednej strony nie chcesz, aby kolega poczuł się zawiedziony, że nie przyniosłeś narzędzi, z drugiej strony chciałbyś się odwdzięczyć za jego pomoc Tobie w różnych sytuacjach.
Maciek: Tak właśnie jest. No i co teraz?
Ojciec: Ty chcesz dotrzymać słowa koledze, ja mamie, bo nie chcemy zawieźć ich zaufania. Ja potrzebuję zrobić te prace teraz, ponieważ wieczorem chcę mieć czas dla siebie. Zastanówmy się wspólnie jak pogodzić nasze potrzeby w tej sytuacji? Poszukajmy rozwiązań synu.
Maciek: Mam! Może pomogę Ci tato i razem zrobimy szybciej tę pracę w ogrodzie, a ja zadzwonię do Jacka i powiem mu, że przyjadę później.
Ojciec: W zasadzie... mi to pasuje. Bierzmy się do pracy!

Inne rozwiązanie: syn i ojciec dogadują się, które z narzędzi potrzebują i dzielą się nimi lub Maciek zaprasza kolegę z rowerem do siebie i naprawiają go w ogrodzie, wspólnie korzystając z narzędzi (jeśli jest kłopot z przewiezieniem roweru - np. syn z ojcem ustala, że jadą po kolegę samochodem).

Dzięki takiemu podejściu do problemu uczymy dzieci ich rozwiązywania, dbając o potrzeby zarówno dziecka jak i własne (rodzica), pielęgnujemy wzajemną relację i uczymy kreatywności zapraszając dzieci do poszukiwania rozwiązań. Ważne: szukamy rozwiązania razem - takiego, które zadowoli obojga, pamiętając, że jest to coś więcej niż kompromis. Dlaczego? Bo otwarcie porozmawialiśmy o potrzebach, językiem akceptacji, co pozwala znaleźć najlepsze rozwiązanie.

Licencja na wychowanie

Rodzice mający trudności wychowawcze, ich przyczyn upatrują zwykle w dzieciach. Oceniają, mówiąc: Jasiek jest nadpobudliwy, Kasia jest trudnym dzieckiem, Krzyś jest uparty, a Ola niegrzeczna.

Pogląd, że do roli rodzicielskiej trzeba się specjalnie przygotowywać, z pewnością nie pokrywa się z tradycyjnym wyobrażeniem społecznym o tej roli. Rodzice rzadko zadają sobie pytanie, czy problemy ich dzieci przypadkiem nie wynikają z tego, że to oni zachowują się według nieodpowiednich wzorców, że brakuje im właściwych technik postępowania. Gdy relacje w rodzinie się komplikują i zaczynają się problemy, rodzice prowadzą dziecko do kogoś, kto udzieli im porady, a najlepiej „je naprawi”.

Rodzice mają też tendencję do usprawiedliwiania kłopotów w relacji z dzieckiem czynnikami zewnętrznymi. Sądzą, że ich problemy związane są z rozpowszechnieniem używek, grami komputerowymi czy nieodpowiednim towarzystwem. Zakorzeniony sposób myślenia powstrzymuje rodziców od przyjęcia myśli, że to ich postawa i zachowanie zakłócają rodzinne więzi.

Instynkt rodzicielski to nie wszystko

Większość rodziców jest przekonana, że do wychowywania dzieci wystarcza instynkt rodzicielski, a wszelkie formy dokształcania są zbędne. Ci sami rodzice, chcąc przyswoić sobie jakąś inną, nową umiejętność uczęszczają na rozmaite kursy i treningi, najczęściej związane z życiem zawodowym. Nikt rozsądny nie odważyłby się na przykład prowadzić samochodu bez wcześniejszego przygotowania. Jeśli jednak chodzi o wychowanie, większość jest przekonana, że umiejętności te przychodzą same z siebie wraz z pojawieniem się dziecka.

Rodzice mają trudności z przyjęciem faktu, że ktoś mógłby ich nauczyć jak lepiej radzić sobie z dzieckiem. Podjęcie kursu traktują jako okazanie słabości lub po prostu uważają, że nie jest im potrzebny. Często spotykamy się ze stwierdzeniem: „Mamy jeszcze dużo czasu, nasze dzieci są jeszcze małe”. Nic bardziej mylnego, pamiętajmy, że dzieci kształtują swoje zachowanie w pierwszych latach życia.

Czym skorupka za młodu nasiąknie…

Popularny jest też pogląd, że skoro teraz nie mamy żadnych poważnych problemów, to nie musimy iść do specjalisty. Odpowiedzią może być stara, dobra zasada, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Poza tym wiedza z zakresu wychowania dzieci jest przydatna nie tylko w sytuacjach kryzysowych, może również przyczynić się do polepszenia naszych codziennych relacji.

Trening czyni mistrza

Z myślą o rodzicach, którzy chcą poszerzyć swoją wiedzę na temat wychowania, prowadzimy liczne kursy Treningu Skutecznego Rodzica. Podczas nich rodzice uczą się sposobów komunikacji w rodzinie, w których odchodzi się od przekonania, że w procesie wychowania niezbędne jest stosowanie systemu nagród i kar. Rodzice dowiadują się również jak komunikować swoje emocje i potrzeby, a także jak rozwijać tą umiejętność u swoich pociech, tak aby osiągnąć wychowawczy sukces. Opiekunowie (w kursie mogą uczestniczyć nie tylko rodzice, ale także dziadkowie czy inne osoby zajmujące się wychowaniem) zyskują przede wszystkim szansę poprawy relacji z dziećmi, ale także uczą się jak skutecznie rozwiązywać konflikty.

Zdać egzamin z wychowania

Adrianna, mama Jasia i Michała, podkreśla, że trafiła na kurs, w momencie, kiedy jej relacje z dziećmi wyglądały tragicznie. – Sama zostałam wychowana w surowej dyscyplinie, w myśl zasady, że „dzieci i ryby głosu nie mają”. Nie godząc się z jej przesłaniem, próbowałam wychowywać swoje dzieci w nowy, bliżej nieokreślony i nieuporządkowany sposób. Jak dowiedziałam się podczas Treningu Skutecznego Rodzica, balansowałam pomiędzy rodzicem autorytarnym a uległym, z tendencją do tego drugiego. Efekt był taki, że moje dzieci nie słuchały co do nich mówię, przejęły dowodzenie w domu i nie respektowały żadnych zasad, ponieważ wiedziały, że łatwo mogą je zmienić. Jedynym sposobem na egzekwowanie czegokolwiek był coraz wyżej podniesiony głos i surowe kary. Moje dzieci zaczęły się mnie bać, co było najmniej pożądanym skutkiem. Kurs uratował mój dom od niechybnej zagłady. Dom rozumiany jako, w naszym przypadku, czwórkę szanujących i kochających się ludzi. Na kursie usłyszałam wiele rzeczy, które były dla mnie trudne do przyjęcia. Wcześniej nie miałam świadomości ile błędów popełniam, chciałam przecież dobrze. Na początku dzieci przyglądały mi się z dużą nieufnością i zdziwieniem. Dzisiaj są zachwycone i to one pilnują otrzymywania umów i zasad. Przecież same je wymyśliły! Stawianie jasnych granic wzmocniło w nich również poczucie bezpieczeństwa.

Dobrych rad nigdy za wiele

Doświadczenia pedagogów na co dzień pracujących z dziećmi, pokazują, że do roli rodzica można, a nawet powinno się przygotować. Badania nad relacjami międzyludzkimi wskazują sposoby na stworzenie wielostronnej komunikacji, która ma ogromny wpływ na jakoś relacji w rodzinie. Uwidaczniają także jak zgubny wpływ na ludzkie więzi może mieć władza i brak partnerstwa. Istnieje szereg mądrych wskazówek, które nie tylko ułatwiają wychowywanie dzieci, ale również wpływają na jakość relacji, przyczyniając się tym samym do satysfakcji jaką czerpiemy z naszego życia w rodzinie.